Podsumowanie roczne (2016)

Znajdujesz się na blogu, który w całości poświęcony jest pięknemu azjatyckiemu krajowi - Korei Południowej. Jeśli interesujesz się tym krajem oraz muzyką, jaką się w nim tworzy - jesteś we właściwym miejscu.

Jeżeli zauważyłeś, że jakiś teledysk nie został dodany lub w jakiejś dyskografii są braki - napisz nam o tym w PRZYPOMINAJCE, a my postaramy się jak najszybciej to poprawić. Zanim jednak napiszesz - sprawdź, czy dany klip nie jest już dodany w zakładce JAPOŃSKIE TELEDYSKI, którą znajdziesz tuż pod zdjęciem zespołu.

poniedziałek, 6 maja 2013

Recenzja: Lee Hyori - Miss Korea

Lee Hyori to, co tu ukrywać - gwiazda z pewnym stażem. Trudno nazwać ją idolką chociażby przez wzgląd na doświadczenie, jakie ma za sobą. Nawet, jeżeli wiele jej piosenek brzmi jak "typowy pop", ostatnimi czasy wydaje coraz poważniejsze rzeczy. Tak, jak 'Miss Korea'.
Tym razem Hyori poszła w retro, przy którym bardzo łatwo wpaść w beznadziejny kicz. Jej najnowsze dziecko ma nieskomplikowany, pozbawiony elektroniki podkład muzyczny, w którym przebija się gitara - jak dla mnie to duży plus, a na pewno ciekawe brzmienie (bo głos tej artystki jest zbyt dojrzały na wszystkie piski komputerów). Sama piosenka jest prosta, co aż zaskakuje, gdy powszechnie odchodzi się od standardu dwóch zwrotek przetykanych refrenem i "trzecią częścią"; ogólnie, może wydać się dosyć banalna... ale to jest pewna prawidłowość, jeżeli chodzi o Hyori. Nawet, jeżeli wydaje się, że wydała coś zupełnie standardowego, pojawia się diabeł w szczególe. Tutaj jest to tekst, który w połączeniu z teledyskiem (czysta klasa!) krytykuje ściśle określone kanony piękna w Korei. Całość to bardzo eleganckie, nieco akustyczne retro. Jedyny minus to dziwna wymowa słowa 'miss'... którą można wybaczyć, bo to słowo widocznie musiało być przeciągnięte pod melodię.
Teledysk, jak już pisałam, to klasa. Nie potrafię znaleźć w nim niczego, co by psuło efekt; Hyori wygląda bardzo dobrze, i, na szczęście, nie szaleje ze stylizacjami jak w 'Chitty Chitty Bang Bang'. Klip jest prosty, niemal minimalistyczny, ale doskonale współgra z piosenką. Nic nie jest powiedziane wprost, ale narzędzia dookoła głowy Hyori, gabinet lekarski i pasiaste stroje chyba mówią same za siebie... Choreografia jest elegancka, oszczędna, ale trudno wymagać bardziej skomplikowanej przy spokojnej melodii piosenki. Generalnie wszystkie sceny są w pewien smutny sposób szokujące - i być może właśnie przez powolne tempo całość wydaje się jeszcze bardziej gorzko-słodka? Zarówno montaż, jak i poszczególne ujęcia oczarowały mnie - chętnie zobaczyłabym w przyszłości więcej takich artystycznych klipów.
Ogólnie, nie wiedziałam, czego spodziewać się po powrocie Hyori - ale w żadnym sensie nie czuję się zawiedziona. Kpop powolutku dojrzewa do tematów innych, niż niewymagająca, leciutka jak piórko miłość - szkoda tylko, że na razie tylko solowo. Niemniej, Lee Hyori wydała bardzo ciekawy kawałek, w niesamowitej oprawie; na pewno godny co najmniej uwagi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy