Podsumowanie roczne (2016)

Znajdujesz się na blogu, który w całości poświęcony jest pięknemu azjatyckiemu krajowi - Korei Południowej. Jeśli interesujesz się tym krajem oraz muzyką, jaką się w nim tworzy - jesteś we właściwym miejscu.

Jeżeli zauważyłeś, że jakiś teledysk nie został dodany lub w jakiejś dyskografii są braki - napisz nam o tym w PRZYPOMINAJCE, a my postaramy się jak najszybciej to poprawić. Zanim jednak napiszesz - sprawdź, czy dany klip nie jest już dodany w zakładce JAPOŃSKIE TELEDYSKI, którą znajdziesz tuż pod zdjęciem zespołu.

sobota, 28 lutego 2015

Recenzja: Vixx - Love Equation

Jeżeli ktoś na obecnej scenie k-popowej jest ekspertem w eksploracji mrocznego konceptu - to zdecydowanie jest to VIXX. Nawet, jeżeli to nie był stricte horror, wizualnie i muzycznie zazwyczaj towarzyszył im pewien rodzaj cienia.
"Love Equation" to jeden z lżejszych kawałków, z którymi panowie się promują. Już sama melodia jest całkiem urocza, pełna elektronicznych dźwięków jak z gry video z lat dziewięćdziesiątych. Do tego dochodzi chórek w refrenie, co jedynie pogłębia to wrażenie. Wisienką na torcie jest sam tekst, bo... to piosenka o rozstaniu. Początkowo czułam lekkie rozdwojenie - z jednej strony słyszę radość, a z drugiej, po przeczytaniu, o co chodzi, myślę, że być może - wcale nie ma powodów do śmiechu? Razem tworzy to jednak spójną całość o dosyć optymistycznym, mimo wszystko, odcieniu. Lubię ten efekt - przy innej melodii piosenka wydawałaby się o wiele bardziej ponura i zapewne byłaby łzawa. Zupełnie abstrachując od tego, powinnam chyba wspomnieć coś o wokalach. W przypadku VIXX zawsze było dobrze; widać jednak progres, jaki osiągnął Ravi. Jego rap brzmi coraz lepiej. Z albumu na album słychać, jak jego umiejętności się poprawiają. 
Odnośnie teledysku - jestem nim kupiona, całkowicie i nieodwołalnie. Uwielbiam przygaszoną kolorystykę, świetną kompozycję pełnych planów i ruch kamery. Dobrze połączono tutaj dynamiczne ujęcia z tymi statycznymi, dzięki czemu nie ma wrażęnia, że całość sklejono z kilku zupełnie różnych częsci, odklejonych od siebie koncepcyjnie. Jest tu jakiś zarys fabularny, ale nie przytłaczająco głęboki ani absorubujący. Nie jest to jednak tzw. 'drama version', więc czego więcej można by wymagać?
Choreografia jest bardzo obrazowa. Mnóstwo w niej gestów i póz, które przynajmniej mi średnio kojarzą się z tańcem, ale pasuje do ogólnego klimatu piosenki. Motyw rączek panowie mają chyba opatentowany - wracają do niego kolejny raz. Jest to co prawda nowa jego odsłona, zmienia się sposób wykonania i innego tego typu rzeczy, a jednak nietrudno ów ruch skojarzyć. Do stylizacji mam zastrzeżenia. Ravi nie nosi już specyficznych czapek jak w "Error" (na szczęście), ale nie jestem przekonana co do niektórych zestawów ubrań w tym teledysku. Wpasowują się w obecne tendencje w modzie pop-kulturowej i tak zwany streetwear - nie mogę zaprzeczyć. Mimo to, poza wybiegiem baseballowym koszulom-bluzom i kimonom udającym inne części garderoby mówię stanowcze "może innym razem". 
Nie mam pojęcia, jak VIXX w ogóle funkcjonuje - jeżeli chodzi o poszczególnych członków jako ludzi, po prostu. Ich okres promocyjny od debiutu trwa niemal cały czas, z niewielkimi jedynie przerwami. Lubię ich muzykę, a od strony wizualnej ich teledyski to niebo w oczach, ale... myślenie o tym z uwzględnieniem karkołomnej pracy wkładanej w każdy występ zdecydowanie depcze mi różowe okulary.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy