PRZYJMIEMY NOWE OSOBY!

Znajdujesz się na blogu, który w całości poświęcony jest pięknemu azjatyckiemu krajowi - Korei Południowej. Jeśli interesujesz się tym krajem oraz muzyką, jaką się w nim tworzy - jesteś we właściwym miejscu.

Jeżeli zauważyłeś, że jakiś teledysk nie został dodany lub w jakiejś dyskografii są braki - napisz nam o tym w PRZYPOMINAJCE, a my postaramy się jak najszybciej to poprawić. Zanim jednak napiszesz - sprawdź, czy dany klip nie jest już dodany w zakładce JAPOŃSKIE TELEDYSKI, którą znajdziesz tuż pod zdjęciem zespołu.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artykuł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artykuł. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 grudnia 2017

Podsumowanie roku 2017 w k-popie


[Grafika - kadr z MV Super Junior „Black Suit” - https://www.youtube.com/watch?v=MvqB6JsRbsc]

Na wszelki wypadek, dla wszystkich, którzy mają tę szczęśliwą możliwość, aby żyć w oderwaniu od realnego świata społecznego i jego siatki czasoprzestrzennej: rok 2017 właśnie dobiega końca. To już ostatnie godziny, zanim zmienimy cyferkę w dacie i zaczniemy wszystko od nowa. Znów będziemy czekać dwanaście miesięcy na nowe Gwiezdne Wojny i ponownie stwierdzimy, że najnowszy film Marvela był taki sobie, ale i tak nie powstrzyma nas to przed niecierpliwym wypatrywaniem kolejnego. Niektórzy z nas zamkną pewne etapy – inni pewnie jakieś otworzą. 
Niemniej, chyba nie będzie już bardziej odpowiedniego momentu na podsumowania. K-pop w 2017 – jaki był? Dobry? Okropny? Nieokreślony? Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie!



Z punktu A do punktu B (i inne dane liczbowe)

Jeżeli chodzi o debiutantów zbitych w grupki i zjednoczonych pod chwytliwą (lub nie) nazwą, rok 2015 wciąż pozostaje liderem w tym względzie – w minionych miesiącach poznaliśmy jedynie i aż około 40 świeżych zespołów, a w tym trzy sub-unity. Warto również dodać, że lwia część tych młodych ludzi nie jest kompletnymi nowicjuszami w branży – zaskakująco wielu z nich ma już za sobą doświadczenia związane z udziałem w programach muzycznych lub aktywnością w rozwiązanych już grupach. Odnośnie natomiast solistów, zadebiutowało ich w tym roku nieco mniej niż dwudziestu, a na palcach jednej ręki można policzyć tych niezwiązanych z żadnym zespołem. Na koniec została nam już tylko liczba grup, które zakończyły swoją działalność, i wynosi ona 16. W tym gronie znalazły się, m.in.: Wonder Girls, miss A, Sistar i 2AM. 

Jeżeli chodzi o teledyski (i zarazem piosenki promujące), w obrębie k-popu pojawiło się ich na youtube ok. 360, z czego najwięcej w maju, lipcu i sierpniu. Najmniej pracowitymi okresami dla naszych ulubionych artystów były styczeń i grudzień – i przynajmniej ta druga informacja nie powinna być zaskakująca, bo koniec roku oznacza w tym przypadku niewielki przestój i wysyp ballad. Mimo tego, że w poprzednich latach wydawano znacznie więcej materiału promocyjnego, nie znaczy to, że nie pojawili się absolutnie nadgorliwi w tym temacie artyści; i tak, zespół DAY6 znalazł czas na nagranie aż 12 klipów. Na drugim miejscu znajdują się chłopaki z Seventeen (8 MV), a tuż za nimi zeszłoroczni debiutanci – PENTAGON (6 MV). Pięciokrotnie zaskakiwali nas BTS, Monsta X, KARD (wliczając piosenki sprzed oficjalnego debiutu), TWICE i HIGHLIGHT, a czterokrotnie – APRIL, Red Velvet, Lovelyz  i solistka Taeyeon. Wiele zespołów może pochwalić się także liczbą trzech teledysków, a są wśród nich, między innymi G-Friend, Dream Catcher, EXO, B.A.P czy Sonamoo.

W 2017 nie doczekaliśmy się, niestety, żadnego spektakularnego powrotu artystów z pierwszej generacji; nie znaczy to jednak, że nikt nie postanowił zakończyć dłuższej przerwy w karierze. Lee Hyori pojawiła się na scenie po raz pierwszy od czterech lat, a jej odświeżony, dojrzały wizerunek i materiał to coś, na co zdecydowanie warto było czekać! 

Wygrane w programach muzycznych*:

30 – Twice
16 – Wanna One
14 – Red Velvet, BTS, EXO
10 – Highlight, IU
8 – Seventeen, G-Friend, BToB
6 – BIGBANG, MAMAMOO, 
5 – Sunmi
4 – GOT7, G-Dragon, EXID, A-Pink, Winner, 
3 – AOA, NCT Dream, Blackpink
2 – Suzy, Taeyeon, Yoon Jong Shin, NU’EST W, Minseo, Girl’s Day, Lovelyz, Bolbbalgan4, Eunji, Shinhwa, PSY
1 – Teen Top, Laboum, Sechs Kies, Hwang Chi Yeul, Heize, Epik High, Naul, VIXX, T-Ara, Monsta X, I.O.I, Dynamic Duo & Chen, Jung Key, Zion.T, AKMU, Seohyun, Hyukoh, NCT 127

*liczyłam: M! Countdown, Inkigayo, Show Champion, Show! Music Core i Music Bank

Teledyski z największą ilością wyświetleń na Youtube**:

1. BTS – DNA – 220 mln
2. Black Pink –As If It’s Your Last – 211 mln
3. BTS – Not Today – 175 mln
4. Twice – Knock Knock – 161 mln
5. Twice - Likey - 139 mln

**stan z dnia 31 grudnia 2017



Rozbiór logiczny zdania (garść danych opisowych)

Gdybym miała określić ten rok jednym zdaniem, napisałabym, że był… zaskakująco dobry jakościowo. Tak samo, jak 2016 był ambiwalentny (raz świetny, raz zwyczajnie kiepski), 2017 w k-popie był zdecydowanie bardziej wyrównany i, jako całość, raczej zadowalający. Dążenie do masowej produkcji zespołów i taśmowe spełnianie oczekiwań fanów chyba już trochę stopniało i widać pod tym wszystkim kilka fajnych, przemyślanych konceptów i solidnego materiału.

Rekordy popularności w samej Korei Południowej nadal biją girlsbandy; nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby w tym roku chociaż jednej piosenki TWICE. Boysbandy, rzecz jasna, również trzymają się świetnie, ale wzbudzają zdecydowanie mniejsze zainteresowanie i emocje (a wśród debiutantów widać pewną powtarzalność i schematyczność – ilość możliwych konceptów jest tutaj nieco bardziej ograniczona i coraz mocniej to widać). Poza granicami kraju spektakularne wrażenie zrobili chłopaki z BTS, którzy jako jedni z nielicznych k-popowych artystów osiągnęli swojego rodzaju sukces w Stanach Zjednoczonych, co przełożyło się na kolejny już dla nich bardzo pracowity rok. Z jednej strony rozumiem, że z popularności trzeba korzystać, dopóki trwa – a z drugiej mam jednak nadzieję, że ktoś w końcu pozwoli tym panom solidnie odpocząć. Zasłużyli na urlop. 

Co roku nadaję podsumowaniom nazwy – pamiątka po liceum na profilu humanistycznym – i co roku to część, która sprawia mi najwięcej zabawy. Muszę wtedy znaleźć jedną frazę, pod którą podciągnę całe dwanaście miesięcy pełne różnych kolorów i smaków – i muszę znaleźć ją tak, żeby móc to później wyjaśnić, podać argumenty i nie przegrać w tę grę (bo tego przede wszystkim nauczyło mnie to 8 godzin polskiego w tygodniu; jak skutecznie myśleć). 

K-pop to niekończąca się historia, a przynajmniej na taką dla mnie wygląda. Pomyślcie o tym, jak szybko skończyła się moda na boysbandy i girlsbandy w Stanach i Europie – kilka lat szaleństwa które dzisiaj wspominamy z pewnego rodzaju zażenowaniem (jak na przykład Just 5). Ale w Korei Południowej muzyka głównego nurtu wciąż opiera się na zespołach, i to do tego stopnia, że wyrósł wokół tego cały specyficzny przemysł – i na razie nie zapowiada się na jego upadek. 
Dla niektórych historia się jednak skończyła; stąd też ten tytuł, który nawiązuje do twórczości Jonghyuna. Ludzie odchodzą – muzyka jest nieśmiertelna. 



Średnio ważne i średnio złote globy
(w skład których wchodzą: pomoce graficzne, nominacje i zwycięzcy kategorii, subiektywne oceny Olle)

DEBIUTY

[Grafika - kadr z MV The Rose „Sorry” - https://www.youtube.com/watch?v=uXcpLWB2eBA ]
NOMINOWANI: The Rose | MVP | Top Secret | The Boyz

Instrumentalne zespoły raczej nie sprzedają się najlepiej – z, rzecz jasna, nielicznymi wyjątkami, które potwierdzają tę luźną regułę. Żywego podkładu dobrze słucha się w barach i alternatywnych klubach, ale na scenie gitary i perkusja nie są aż tak efektowne, jak pieczołowicie dopracowana choreografia; a jeżeli główną grupą odbiorców są, mimo wszystko, ludzie w wieku nastoletnim, wrażenia wizualne stają się priorytetem.  
The Rose zwrócili moją uwagę już od samego debiutu, przede wszystkim ze względu na wyjątkowo przyjemną piosenkę i intrygujące głosy, które się w niej pojawiły. Jako że średnio zwracam uwagę na teledyski, jeżeli nie ma takiej konieczności, dopiero jakiś czas później zorientowałam się, że członkowie grupy grają na instrumentach w czasie występów. Mimo wszystko, chyba lubię tych chłopaków i to, jak brzmią – a czy utrzymają się na powierzchni, to dopiero się okaże.

[Grafika - kadr z MV Pristin „We Like” - https://www.youtube.com/watch?v=J6LAzgZi8N8]
NOMINOWANI: Dreamcatcher | Pristin | Gugudan

K-pop zdecydowanie stawia ostatnio na ilość – większość zespołów, które zadebiutowały w minionych miesiącach, miały więcej niż pięciu członków. To potrafi być dezorientujące, zwłaszcza, jeżeli poszczególne osoby mają podobne skale wokalne.
W skład Pristin wchodzi dziesięć dziewczyn – jeżeli chodzi o mnie, to odrobinę przytłaczająca liczba. Na dobrą sprawę, wśród nich wszystkich tak naprawdę zauważalne są trzy, może cztery członkinie; reszta tak jakby ginie w tle, a ich indywidualne partie zlewają się w jeden płynny ciąg. Lubię jednak ten zespół na warstwie muzycznej. To solidny, lekki pop, odpowiednio chwytliwy i również nie aż tak znowu ogłupiająco słodki, choć niewątpliwie doprawiony cukrem. Jestem ciekawa, w jaką stronę pójdzie ta grupa!

[Grafika - kadr z MV ONE „Gettin' by” - https://www.youtube.com/watch?v=_0DlHmnGeIo]
NOMINOWANI: Samuel | One | DPR Live

Przyznam to szczerze – przygotowując tę kategorię, działałam na ślepo. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie żadnego z debiutujących w tym roku artystów, a ci, których pamiętam… cóż, raczej nie byli najlepsi. Mimo wszystko, musiałam kogoś wybrać.
One brzmi poprawnie. To nie są piosenki, do których będę świadomie wracać, ale też raczej nie przewinę ich, jeżeli pojawią się gdzieś po drodze. Powiedziałabym, że to po prostu generyczny, k-popowy hip-hop z pewnym potencjałem? Nic, co wciska w fotel, a jednak w gruncie rzeczy coś, czego łatwo się słucha. Być może One pewnego dnia stanie się jednym z zauważalnych raperów, ale na razie jest dla mnie przede wszystkim jak trailer do filmu, co do którego jeszcze nie wiem, czy chcę go obejrzeć – tak samo obiecujący jak neutralny. 

[Grafika - kadr z MV Seohyun „Don't Say No” - https://www.youtube.com/watch?v=PBYnq_G866U]
NOMINOWANI: Minzy | Suzy | Seohyun | Chungha

Suzy była w porządku, ale jej materiał brzmiał odrobinę zbyt zachowawczy – Chungha odświeżająco energetyczna, choć również dość powtarzalna – Minzy natomiast pokazała w swoim solowym debiucie dużo charakteru i dobry materiał, a jednak czegoś mi w tym zabrakło.
Dlatego też pozostała mi tylko Seohyun. Ze względu na to, że jest jedną z prowadzących wokalistek w swoim zespole, spodziewałam się po niej raczej jakiejś bezpiecznej ballady wyliczonej na wyciskanie łez wzruszającym teledyskiem… na szczęście zawiodłam się na swoich oczekiwaniach. To debiut mocno osadzony w popie, który określiłabym jako typowy dla k-popu dość wysokiej jakości. Całość ma chyba sprawiać trochę filmowe wrażenie, ale muzyka średnio to odzwierciedla – mimo tego, Seohyun solowo to artystka, na której aktywność warto zwrócić uwagę. 

[Grafika - kadr z MV KARD „Hola Hola” - https://www.youtube.com/watch?v=USx4WyrkfU4]
NOMINOWANI: Triple H | KARD

„Rumor” to piosenka, za którą dałabym się pokroić – i choć z początku byłam sceptycznie nastawiona do tego zespołu (wszyscy wiemy, jak zazwyczaj kończą mieszane grupy), w końcu poddałam się i po prostu odsłuchałam tego, co KARD miało do zaoferowania. I definitywnie tego nie żałuję.
Ich muzykę określiłabym raczej jako nowocześnie elegancką, ale nie do końca instrumentalną i oczywistą w dość nieoczekiwany sposób. Finalnie, po przymknięciu oka na choreografię (która wzbudza u mnie lekkie zażenowanie), to raczej fajny kawałek k-popu.  Dzięki nieco leniwemu rytmowi i piosenkom, których podkłady są odrobinę tajemnicze, całość brzmi naprawdę dobrze. Uwielbiam też głos Jiwoo! Jest wyjątkowo charakterystyczny i od razu zapada w pamięć.

REGULARNA AKTYWNOŚĆ

[Grafika - kadr z MV PENTAGON „Runaway” - https://www.youtube.com/watch?v=vxpRxiNM2sQ]
NOMINOWANI: BTS | B.A.P | ASTRO | Winner | PENTAGON | Monsta X

Zazwyczaj ciężko pisać mi o technicznej stronie muzyki, bo dźwięki to dla mnie przede wszystkim obrazy – i wiem, że to może być niejadalne w odbiorze. Na szczęście PENTAGON to zespół, którego styl mogę łatwo sklasyfikować jako silnie inspirowany amerykańskim mainstreamem – słyszę tutaj trochę Chainsmokers, trochę Bruno Marsa… oczywiście, wszystko z nieodłącznym elementem rapu, bez którego nie obejdzie się żadna szanująca się k-popowa piosenka. Niemniej, na swój sposób lubię tę grupę; nawet pomimo tego, że jest duża i nie do końca spójna brzmieniowo z powrotu na powrót. W tym roku chłopaki naprawdę dali z siebie wszystko (aż dziwne jest, że jeszcze trzymają się na nogach przy tak napiętym grafiku) i czułam, że nie mogę tego nie docenić.

[Grafika - kadr z MV Red Velvet „Peek-A-Boo” - https://www.youtube.com/watch?v=6uJf2IT2Zh8]
NOMINOWANI: G-Friend | Lovelyz | Red Velvet | SNSD | BLΛƆKPIИK

SM Entertainment to tragiczna wytwórnia, która promuje niesamowite zespoły – o ile, oczywiście, uda im się utrzymać liczbę członków poniżej dziesięciu i nie zapomnieć o tym, że swoim artystom powinno się od czasu do czasu dać nowy, porządny materiał. W przypadku Red Velvet, na szczęście wszystko idzie dość gładko i bez niepotrzebnych przestojów.
Dobrze jest usłyszeć żeńską grupę, która brzmi i wygląda tak… optymistycznie? Entuzjastycznie? Nie wiem, czy istnieje słowo, którym mogłabym opisać ogólny wizerunek dziewczyn z tego zespołu, ale gdyby jednak istniało, pewnie miałoby podobne znaczenie. Ich piosenki są pełne niebanalnej energii, nowocześnie rytmiczne i doskonale zaśpiewane – a do tego też wyjątkowo kolorowe. W tym roku nie było inaczej i znów dostaliśmy od Red Velvet materiał, obok którego trudno przejść obojętnie (a „Peek-A-Boo” tylko bezsprzecznie to przypieczętowało). 

[Grafika - kadr z MV Jonghyun „Lonely” - https://www.youtube.com/watch?v=NpTpEsE9G8c]
NOMINOWANI:   G-Dragon | Taemin | Jonghyun |Roy Kim | Bang Yong Guk

Pamiętacie “Red Candle” Son Dam Bi? Ja pamiętam. To była pierwsza piosenka, przy której szukałam informacji o kompozytorze; nagle artystka, którą kojarzyłam ze średnio ciekawym materiałem, śpiewała coś, co było bardzo bliskie mojej estetyce muzycznej. Wtedy okazało się, że za tym wszystkim stoi ten chłopak z SHINee – wiecie który, ten niewysoki, pamiętacie jak włamał się na kanał SM Ent? – i tak to się zaczęło. Nie mogłam już odzobaczyć pewnych rzeczy.
Zawsze lubiłam artystów, którzy byli konsekwentni w swojej muzyce – i którzy pomimo tego wciąż potrafili zaskakiwać. Granica pomiędzy byciem charakterystycznym a byciem powtarzalnym jest bardzo cienka, ale Jonghyun zdecydowanie jej nie przekroczył. To dobry materiał, świetny wokal, wyjątkowo estetyczne teledyski... i w zasadzie nic, co można by z tego wszystkiego ująć.

[Grafika - kadr z MV Sunmi „Gashina” - https://www.youtube.com/watch?v=ur0hCdne2-s]
NOMINOWANI: Cheetah | JeA | Sunmi | Hyori | HA:TFELT

Nie chcę brzmieć dramatycznie, ale „Gashina” naprawiła dla mnie cały 2017. 
Sunmi to artystka, która wyróżnia się wśród aktywnych obecnie solistów i solistek. Obawiałam się, że po rozwiązaniu kontraktu z JYP Entertainment jej kariera straci impet, a ona sama powoli zniknie ze sceny lub zostanie jej przydzielony generyczny materiał, który łatwiej zapomnieć niż zapamiętać. Dowolnym bogom dzięki, nic podobnego się nie wydarzyło – co więcej, najnowszy singiel Sunmi to jakość, której dawno nie słyszałam w k-popie. Przy wykorzystaniu zabiegów, które są już tak naprawdę szeroko wykorzystywane i średnio odkrywcze (a mam tutaj na myśli syntetyzator i dance break zamiast refrenu), udaje jej się wypaść oryginalnie i odświeżająco. „Gashina” to piosenka z widokiem na przejście do historii, a dodając do tego wyjątkowo przyjemną choreografię, trudno mi znaleźć słabe punkty w tym powrocie. 

MUZYKA

[Grafika - kadr z MV G-Friend „Summer Rain” - https://www.youtube.com/watch?v=ZsYwEV_ge4Y]
NOMINOWANIG-Friend – Summer Rain | Jonghyun – Lonely | G-Dragon – Untitled | PENTAGOn - Runaway | TWICE – Likey | Lovelyz – WoW | KARD – Rumor | Red Velvet - Red Flavor

Czasami wydaje mi się, że G-Friend to jeden z najbardziej charakterystycznych zespołów, które obecnie pozostają aktywne w świecie k-popu. Począwszy od muzyki, poprzez stylizacje sceniczne, aż po choreografie do poszczególnych piosenek, widać tutaj swojego rodzaju szerszy zamysł i koncept, który obejmuje więcej, niż tylko jeden okres promocyjny. 
Przyznam szczerze – na początku nie byłam przekonana do „Summer Rain”. Trwało to mniej-więcej przez pierwszą minutę, zanim nie usłyszałam refrenu… a później było już tylko lepiej. To jedna z tych piosenek, które z sekundy na sekundę nabierają siły i po zakończeniu pozostawiają pewnego rodzaju satysfakcję sensoryczną. Pomimo tego, że całość jest raczej prosta i instrumentalna, jest w tym kawałku coś, co nie pozwala mi przejść obok niego obojętnie za każdym razem, gdy pojawia się w propozycjach od youtube. 

[Grafika - kadr z MV Jonghyun „Lonely” - https://www.youtube.com/watch?v=NpTpEsE9G8c]
NOMINOWANI: BTS – DNA | Jonghyun – Story Op. 2 | SNSD – Holiday Night 

Cóż mogę dodać w tym temacie? Nie ma takiej piosenki, w komponowaniu której brał udział Jonghyun, a której nie mogłabym słuchać na zapętleniu. Tak samo jest z tym albumem; odkąd tylko ujrzał światło dzienne, okupuje moją playlistę i nic nie wskazuje na to, żebym miała w najbliższym czasie chcieć zrobić sobie od niego przerwę. To jedna z tych płyt, które płyną – piosenka po piosence, i kiedy dźwięki się skończą, jeszcze przez kilka minut trudno jest wyjąć słuchawki z uszu. 

[Grafika - kadr z MV VIXX LR „Whisper” - https://www.youtube.com/watch?v=mLA5fX3JdN4]
 
NOMINOWANI: Red Velvet – Rookie | VIXX LR – Whisper | G-Friend – The Awakening | HA:TFELT – MeiNE

W tym miejscu czuję się zobligowana, żeby wyjaśnić pewną rzecz: Ravi raczej nie jest artystą najwyższych lotów. Technicznie niechlujny (choć z czasem trochę się poprawił), za mocno przesiąknięty specyficznym manieryzmem i ordynarny w kwestiach dykcji – generalnie bardzo przypomina licealnego rapera, który bardzo chciałby być wielki, ale tak naprawdę średnio ma ku temu warunki. Ale wiecie co jest w Ravim takiego, co nie pozwala mi tak po prostu machnąć na niego ręką? To, że jako nieliczny artysta... stara się. Próbuje. Eksperymentuje. 
Okazuje się, że zestawiony z bardzo dobrym wokalistą, Ravi brzmi całkiem jadalnie. Najnowszy mini-album VIXX LR jest wyjątkowo przyjemną płytą z naprawdę dobrymi piosenkami; „Chocolatier” do dzisiaj zajmuje zaszczytne miejsce na mojej playliście. To solidny, spójny materiał – udana fuzja pomiędzy sensualnym brzmieniem a swojego rodzaju spokojną energią.  

[Grafika - kadr z MV Girls' Generation „All Night” - https://www.youtube.com/watch?v=f4w8IbQTJpY]
NOMINOWANI: Jonghyun – Love Is So Nice | Red Velvet – Talk To Me | VIXX LR – Chocolatier | SNSD – Love Is Bitter | CLC – Liar 

To, że SM Ent nie może się pochwalić najlepszymi raperami, nie podlega żadnej dyskusji – większość osób odpowiedzialnych za monorecytację w tej wytwórni jest w najlepszym przypadku średnia, ale najczęściej po prostu… kiepska. Co jest natomiast paradoksalne, ci sami ludzie to zazwyczaj dobrzy wokaliści, którzy niezwykle przyjemnie brzmią w piosenkach, jeżeli pozwoli im się śpiewać.
I może właśnie dlatego „Love Is Bitter” rzuciło mnie na kolana od pierwszego odsłuchania. Hyoyeon w refrenie to świetny pomysł, zwłaszcza w tak jazzowym, mocnym kawałku – jej głos doskonale pasuje do linii melodycznej i sprawia, że całość nabiera zupełnie nowej jakości. Oczywiście, moją sympatię do tej piosenki sponsoruje też osobista słabość do Girls’ Generation w takich brzmieniach; instrumentalne, eleganckie, filmowe SNSD to moje ulubione SNSD.

MV

[Grafika - kadr z MV EXO „Ko Ko Bop” - https://www.youtube.com/watch?v=IdssuxDdqKk]
NOMINOWANI: G-Friend – Love Whisper | Sunmi – Gashina | SISTAR – Lonely | EXO – Ko Ko Bop | Block B – Shall We Dance | Sonamoo – I Knew It | Super Junior – Black Suit

Nie mam pojęcia, kto i dlaczego zdecydował, że 2017 będzie rokiem wskrzeszania kiepskich fryzur w k-popie – szczerze mówiąc, chyba nawet nie chcę wiedzieć. Tyle w tym temacie, a skoro mamy już to wyjaśnione, możemy przejść do samego klipu. 
Kiedy już przezwyciężyłam wewnętrzne zażenowanie spowodowane Baekhyunem wystylizowanym jak najmodniejszy nastolatek lat osiemdziesiątych i obejrzałam całość do końca, w pewnym sensie się zakochałam. Uwielbiam te mocno wysycone kolory, bardzo miękki światłocień i duży nacisk położony na dynamikę płynów; to wszystko razem tworzy niesamowicie estetyczny obraz, którego wartości wizualne podbijają też inspiracje miękkim retro. Reszta, rzecz jasna, zupełnie jak w innych teledyskach EXO: trochę tandetnych efektów specjalnych, ktoś gdzieś biegnie, ktoś inny dramatycznie kładzie się na gruncie. Generalnie rzecz ujmując, to świetnie zapakowane wszystko, czego można było się spodziewać – i z jakiegoś powodu właśnie to mnie kupiło.  

[Grafika - kadr z MV Lee Hyori „Black” - https://www.youtube.com/watch?v=_64gu8qqeiM]
NOMINOWANI: JeA – You’re Different | Cheetah – Blurred Lines | Hyori – Black |KARD – You In Me | BTS – Spring Day

Hyori? W kategorii estetyki teledysku? Kilka lat temu raczej bym w to nie uwierzyła – ale od jakiegoś czasu zupełnie mnie to nie zaskakuje. Co więc dostaliśmy tym razem?
Klip, który – gdyby tylko rozciągał się chociaż o jeden wymiar więcej – prawdopodobnie miałby zapach gorącego piasku. „Black” to coś na kształt waszego ulubionego filmu, w którym występuje motyw jazdy przez pustynię, z tą jedynie różnicą, że wartości treściowe zastępuje estetyka. Tak naprawdę nie znajdzie się tutaj na pierwszy rzut oka skomplikowanych zabiegów, ale całość sprawia wrażenie, jakby tak właśnie miało być, jak gdyby ta prostota była celem samym w sobie. Mamy tu więc zaledwie kilka kolorów (wszystkie są przydymione), rozwiązaną fabułę, niewymyślne stylizacje, ale to wszystko zebrane razem wygląda naprawdę dobrze. To naprawdę bardzo ładna historia o podróży, i czuć to w każdym ujęciu. 

[Grafika - kadr z MV HA:TFELT „I Wander” - https://www.youtube.com/watch?v=FZbp8UH4ueM]
NOMINOWANI: Dream Catcher – Fly High | HA:TFELT – I Wander + Read Me | Red Velvet – Peek-A-Boo | Triple H – 3-6-5 Fresh

To chyba nie jest do końca sprawiedliwe z mojej strony, żeby zestawiać ze sobą trzy teledyski, które są dziełem komercyjnych reżyserów z czwartym, który bardziej przypomina alternatywny film krótkometrażowy niż k-popowy klip… cóż. To i tak tylko pozbawione głębszego znaczenia podsumowanie na niezbyt wpływowym blogu – kto może mnie powstrzymać, skoro Wonder Woman pewnie i tak jest zajęta ważniejszymi sprawami?
Teledyski do piosenek „I Wander” i „Read Me” składają się na jedną historię, przy czym ich kolejność jest absolutnie dowolna do interpretacji - przy odrobinie dobrej woli i kreatywności obserwacyjnej, rzecz jasna. Całość to coś niespodziewanego (biorąc pod uwagę standardy branży) i interesującego, i z całą pewnością pozostającego w pamięci. Sama historia jest odrobinę dziwna, ale to absolutnie nie działa na jej niekorzyść; to montaż audiowizualny który, kolokwialnie mówiąc, nie wychodzi z głowy zbyt szybko i naprawdę polecam, żeby chociaż spróbować go obejrzeć.

[Grafika - kadr z MV KNK „Rain” - https://www.youtube.com/watch?v=fBhy9cyQC2U]
NOMINOWANI: Sunmi – Gashina  | KNK – Rain | VIXX – Shangri-La | Taemin – Move 

Wykorzystanie parasolek w choreografii – nieważne przez kogo promowanej – chyba na zawsze będzie jednoznacznie kojarzyć mi się z Rihanną (tej w krótkich włosach i czarnym lateksie – swoją drogą, nie próbujcie oglądać tego teledysku dzisiaj; we wspomnieniach wygląda zdecydowanie lepiej). Strugi deszczu, dramatyczne gesty? Przyjmę w każdych ilościach.
KNK podchodzą do tematu nieco spokojniej i bardziej melancholijnie… co jest, oczywiście, bardzo w porządku. I co zdecydowanie wygląda spektakularnie, abstrahując od moich własnych oczekiwań zbudowanych na dorastaniu z Rihanną (zawsze gdzieś z tyłu, w radio, z nowymi piosenkami i nowym wizerunkiem średnio co pół roku). Układ taneczny do tej piosenki to czysta klasa.

PORAŻKI

[Grafika - kadr z MV A-SEED „Shake It” - https://www.youtube.com/watch?v=YEayhqKuBz4]
NOMINOWANIA-SEED | Walwari | Lily | Great Guys

Pora na najsmutniejszą dla mnie kategorię – najgorsi debiutanci. Kolejni młodzi ludzie, którzy marzą o wielkiej sławie, i którzy w efekcie kończą... właśnie tak. Teledyski, które równie dobrze mogliby nagrywać licealiści w ramach projektu na przedmiot uzupełniający, piosenki na poziomie ścieżki dźwiękowej romansów klasy C (i to tych polskich, proszę państwa), seksowny koncept – żeby chociaż zwróciły się koszty produkcji. W zasadzie nie wiem, czy warto dodawać tutaj coś więcej...
A-SEED trudno słuchać, a oglądanie sprawia jeszcze więcej zażenowania – wszystko przypomina raczej średnio udany amatorski montaż audiowizualny inspirowany absolutnie niczym. Pamiętam dużo kiepskich debiutów, z których wyewoluowały całkiem dobre zespoły, ale tutaj nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to taki początek, który blokuje wszystke drogi rozwoju. 

[Grafika - kadr z MV Seventeen „Clap” - https://www.youtube.com/watch?v=CyzEtbG-sxY]
NOMINOWANI: Badkiz – Give It To Me | Stellar – Archangel of Sepiroth | Seventeen - Clap

Kiedy zorientowałam się, jak często w tym roku chłopaki z Seventeen pojawiali się na scenie, byłam... cóż, co najmniej zdziwiona. Liczby mówią jednak same za siebie, i to ten typ danych, z którym trudno się kłócić; osiem teledysków, dwie płyty (EP i pełny album), osiem wygranych w programach muzycznych, dwie trasy koncertowe. To w zasadzie chyba już obrazoburstwo, żeby umieszczać ich w kategorii porażek. Dlaczego więc to robię? Czy to już zanik instynktu zachowawczego?
Wszystko, co Seventeen pokazało w tym roku, było dla mnie bardzo, bardzo nijakie. Nie pamiętam absolutnie żadnej z ich piosenek, choć na pewno ich słuchałam; nie jestem też w stanie odtworzyć sobie chociażby najbardziej ogólnego zarysu aktywności tej grupy w minionych miesiącach. Zawsze wydawało mi się, że to zespół wyliczony na sprzedaż, ale nie potencjał – widzę w tych chłopakach wczesne Super Junior: bardzo niespójne, próbujące odnaleźć się w trochę zbyt dużej ilości konceptów i uniwersalne do tego stopnia, że aż przeźroczyste. 

[Grafika - kadr z MV Cross Gene „Black or White” - https://www.youtube.com/watch?v=cVGIDmKOgOQ]
NOMINOWANI: EXO – Power | Cross Gene – Black or White | Hyuna – Babe | 9MUSES

Wiecie – ja generalnie rozumiem, że im mroczniejszy motyw, tym większe szanse ma on trafić do nastoletnich serc spragnionych łez, cierpienia i tragedii (taki wiek). Potrafię też wyobrazić sobie proces myślowy wszystkich, którzy chcą na tym zarobić – bo kontrowersyjne tematy się pamięta. Żeby to zobrazować: pamiętacie “Salę Samobójców”? Pewnie odrobinę lepiej, niż “Wyjazd Integracyjny”, który wyszedł w tym samym roku i – co może wydać się zaskakujące, kiedy pomyśli się o tym teraz, w 2017 roku – przyciągnął do kin więcej osób w pierwszym weekendzie po premierze. 
Cross Gene w teledysku do piosenki “Black or White” są tak mroczni, że całkiem solidnie wkraczają już na grząski grunt kiczu. Sam klip pozostawia po sobie niesmak – jest, być może, nienajgorzej nakręcony i być może niektórym przypadnie do gustu jego wątpliwie czytelna estetyka, ale w warstwie treściowej nadaje się jedynie do zapomnienia, i to jak najszybszego.. Oczywiście, mogłabym tutaj brnąć w dyskurs na temat przedstawionego dualizmu natury ludzkiej, ale... nie wiem, czy to ma sens – chyba miało być mocno i “bez owijania w bawełnę”, wyszło po prostu wulgarnie.  

[Grafika - kadr z MV Jessi „Gucci” - https://www.youtube.com/watch?v=nhRUyVMkaNI]
NOMINOWANI: HIGHLIGHT | Vromance | Jessi | Hyuna

Nie będzie to zapewne żadnym zaskoczeniem (a przynajmniej nie po poprzednich podsumowaniach), że uczestniczki Unpretty Rapstar wzbudzają u mnie duży entuzjazm i zainteresowanie. Cheetah to dzisiaj jedna z moich ulubionych artystek, lubię też to, co robią Heize, GiantPink, Grace – i chociaż w pewnym momencie wszystkie wpadły do pewnego stopnia w główny nurt, finalnie wydają materiał, który jest charakterystyczny i niekoniecznie podporządkowany temu, na co obecnie skierowane są światła reflektorów. I to jest w nich świetne? Zostały trochę sobą.  
Uwielbiałam Jessi w programie – była odświeżająca, kontrowersyjna, ciekawa wokalnie. Niestety, niemal wszystko, co wydała później, brzmi dla mnie tak samo. Zapewne ma to związek z tym, że osobiście męczą mnie raperzy o statecznym stylu, których każdy kawałek jest identyczny niezależnie od podkładu muzycznego (i to nie tyczy się tylko k-popu). Co ciekawe – i, przynajmniej dla mnie, jeszcze bardziej przykładające się do uczucia rozczarowania – w piosenkach innych artystów Jessi brzmi całkiem świeżo...


A co Wy sądzicie o 2017? 

sobota, 31 grudnia 2016

Podsumowanie roku 2016 w k-popie

[GRAFIKA: kadr z MV Winner „Sentimental” - https://www.youtube.com/watch?v=OV9NJGTLm-4]

Za nami kolejny rok - jakim cudem minął tak szybko? Dlaczego te dwanaście miesięcy było odczuwalne jako co najwyżej sześć? Czy to efekt konspiracji światowych rządów? Czy maczali w tym palce illuminati? 
Na te pytania prawdopodobnie nigdy nie poznamy odpowiedzi. Możemy zadać sobie jednak inne - jaki był rok 2016 dla świata k-popu? - i na ten temat zdecydowanie można już powiedzieć coś więcej. To ostatni moment, żeby nacieszyć się szóstką w dacie - i zarazem też chyba najlepszy na to, żeby poukładać sobie to wszystko, co wydarzyło się w minionych miesiącach. I własnie w tym miejscu zapraszam na tegoroczne podsumowanie~

Na początek liczby:

Jeżeli chodzi o ilość debiutujących w 2016 roku zespołów, k-pop nie zdołał przebić rekordowego, ubiegłorocznego wyniku - tym razem nowych grup na scenie zobaczyliśmy (tylko i aż) o włos mniej niż 90. Od stycznia mogliśmy również śledzić poczynania 9 nowych sub-unitów, ale największą popularnością wciąż cieszyli się soliści, którzy tłumnie i efektywnie zaczęli szturmować świat koreańskiej muzyki masowej - zadebiutowało ich aż 50, a ponad trzy czwarte z nich jest lub było członkami rozmaitych zespołów. Niestety, tendencja do rozpadów, zawieszeń i różnego rodzaju kończenia działalności artystycznej pozostaje wzrostowa względem ostatnich lat - w tym roku pożegnaliśmy się z 37 zespołami, wśród których znalazły się, m.in. KARA, 4Minute czy 2NE1. 

W tym czasie na Youtube pojawiło się około 640 teledysków k-popowych promujących nieco tylko mniej albumów. Liczba ta nie zawiera w sobie klipów zmontowanych jako podkład wizualny pod ścieżki dźwiękowe dram - a pomimo tego, ponad połowa muzyki wydanej w Korei Południowej w 2016 roku wywodzi się właśnie z głównego nurtu. Statystyki są imponujące - każdego dnia na szerokie wody wypuszczano ok. 1-2 teledysków! Najgorętszym okresem dla wytwórni muzycznych był w tym roku jednak styczeń, a moment najmniejszego zagęszczenia artystów na scenach muzycznych przypadł na wrzesień. Rekordową liczbę klipów nagrały dziewczyny z MAMAMOO - było ich aż 11.  Drugie miejsce z wynikiem 7 teledysków zajmuje zespół MONSTA X. Do grona najbardziej pracowitych można zaliczyć także Jaya Parka (co chyba nikogo nie dziwi), BTS, SEVENTEEN, Black Pink, Taeyeon, VIXX i EXO, którzy to artyści i grupy stawali przed kamerami po 4 razy. W tym roku przemysł stawiał na ilość - minimum trzema klipami również może pochwalić się wiele zespołów, m.in. Winner, G-Friend, czy chociażby solistki Lee Hi i Hyorin. Długo by jednak wymieniać wszystkich...

W 2016 doczekaliśmy się powrotu, na który - powiedzmy sobie szczerze - niewielu jeszcze czekało; na deski scen muzycznych po 16 latach wrócił zespół Sechs Kies, czyli legendy pierwszej generacji k-popu. Jak gdyby nostalgicznych uczuć było mało, również S.E.S. postanowiło zjednoczyć siły i w pełnym składzie chwycić za mikrofony - pierwszy raz od 14 lat. Nikt już raczej nie będzie w stanie zdeklasować takich zaskoczeń, więc tylko dla sprawiedliwości wymienię innych artystów, którzy postanowili zakończyć przerwę. Byli to: SS501 (jako Double SS501, powrót po 5 latach), a także Lee Hi i Brave Girls (3 lata). Wciąż nigdzie nie widać After School - na horyzoncie pojawiło się natomiast widmo kolejnej długiej pauzy w karierze BIGBANG. 

Wygrane w programach muzycznych*:

•29 – G-Friend
•23 – TWICE
•16 – EXO
•11 – Red Velvet
•10 - BTS
•9 – MAMAMOO, VIXX
•8 – I.O.I
•7 – GOT7
•6 – CN Blue
•5 – Suzy & Baekhyun, SEVENTEEN
•4 – EXID, Wonder Girls, SISTAR, Black Pink, Im Chang-Jung, SHINee, Taemin
•3 – Taeyeon, Block B, Baek A Yeon, INFINITE, iKON, BToB, B1A4
•2 – Lee Hi, Jung Eunji, Hyuna, Tiffany, AoA, Jonghyun, B2ST, Teen Top, B.A.P
•1 – Turbo, Gray, 10cm, Zico, Heize, PSY, WINNER, Crush, BIGBANG, Kim Se Jong, Han Dong Geun, SS501, EXO CBS, FT Island

*liczyłam: SBS Inkigayo, M! Countdown, MTV The Show, Show Champion i Music Bank

Najwięcej wyświetleń na youtube*:

1. TWICE – Cheer Up – 116 814 485
2. TWICE – TT - 97 576 036
3. BTS – Fire - 91 944 267
4. EXO – Monster - 90 142 851
5. Black Pink – Boombayah - 85 037 808

*stan z dnia 31 grudnia 2016

Najwięcej sprzedanych kopii albumów (według Hanteo)*:

1. BTS – Wings – 533, 200
2. EXO – EX’ACT – 477, 800
3. EXO – Winter Special 2016 – 350, 800
4. Lay – Lose Control – 247, 100
5. BTS – Epilogue: Young Forever – 241, 400

*stan z dnia 28 grudnia 2016, liczby podane w zaokrągleniu do pełnych setek

Jaki to był rok?

Przede wszystkim, pokusiłabym się o stwierdzenie, że bardzo niekonsekwentny - bo 2016 był dobry i słaby jednocześnie. Niejednokrotnie zaskakiwał czymś świeżym i interesującym, ale miał też nieprzyjemną tendencję do odgrzewania dań, które powinny od dłuższego czasu wypoczywać na zasłużonej emeryturze.

Zdecydowanie pękła bańka popularności hip-hopu, bo choć raperzy nadal święcili tryumfy, sam k-pop zaczął łapać do tego wszystkiego dystans - i chyba to coś naturalnego po szalonym roku 2015, który do dzisiaj brzmi mi w uszach monorecytacją. Oczywiście, za sprawą programów telewizyjnych takich jak Show Me The Money i Unpretty Rapstar podziemie muzyczne nadal wyłaniało się na powierzchnię, ale odbiór nie był już tak samo entuzjastyczny - a przynajmniej na arenie międzynarodowej, bo w Korei Południowej dobra passa trwa bez większych zmian. Co ciekawe, dzięki ogólnemu zainteresowaniu hip-hopem w 2015, 2016 był pełen muzyki R&B - szersza publika poznała również wokalistów wcześniej niszowych, a obecnie królujących we wszelakich rankingach.

Tym, co natomiast nie zmieniło się od ubiegłego roku, jest ogromna popularność girlsbandów. TWICE, kolejny hitowy zespół spod skrzydeł JYP Entertainment, w minionych miesiącach dosłownie rozbił bank - dziewczyny zgarnęły mnóstwo wszelkich możliwych nagród i pochwał, i nawet w kwestii wyświetleń teledysków na youtube zostawiły konkurencję daleko w tyle. Jednocześnie ze wzruszeniem ogłaszam, że seksowny koncept coraz bardziej zdecydowanie zaczyna się wycofywać, i że coraz mniej teledysków powoduje podczas oglądania poczucie lekkiego (lub całkiem konkretnego) zażenowania. Jeżeli nawet wytwórnia Stellar zdecydowała się na więcej ubrań i ograniczenie niezręcznych ujęć, chyba można już mówić o postępie...

W tym miejscu zawsze wyjaśniam też podtytuł (bo w pewnym momencie życia wymyśliłam sobie, że podciąganie całego roku pod jedno hasło będzie dobrym pomysłem; to zaskakujące, jak nieugięcie wątpliwie dobre pomysły potrafią zapierać się przed śmiercią naturalną). Tym razem odnosi się on do niebywałej popularności solistów na scenie koreańskiego przemysłu muzycznego. Wyraźnie widać, jak rozkłada się sympatia publiki - najwięcej albumów nadal sprzedają zespoły o gigantycznych bazach fanów, ale niezależni artyści są coraz większą siłą. Już od dawna wieszczę koniec ery bandów i nieziemsko synchronicznych choreografii - choć żeby zniszczyć ten Rzym, nie wystarczy sam Neron; potrzeba będzie naprawdę dużej ilości barbarzyńców... i porządnych włóczni.

Zupełnie Nieliczbowa Część Podsumowania
(zawierająca: wsparcie graficzne, nominacje i zwycięzców, opatrzona subiektywnymi komentarzami Olle)

DEBIUTY

[GRAFIKA: kadr z MV Vromance „She” - https://www.youtube.com/watch?v=MICKDtMUm34]
NOMINOWANI: Astro | KNK | Vromance

Nie ukrywam, że w mijającym roku męskie debiuty nie przykuły zbytnio mojej uwagi – odnosiłam wręcz wrażenie, że są w większości dość nijakie i szybko o nich zapominałam. Chciałabym napisać, że w przypadku nominowanych przeze mnie zespołów było inaczej, ale… cóż. Naprawdę miałam tutaj duży problem, bo oprócz KNK i Vromance nie potrafiłam przypomnieć sobie repertuaru innych grup. Niemniej, finalnie mój wybór padł na ten drugi zespół. Dlaczego? Poniekąd dlatego, że prezentują przyjemną, lekko swingową muzykę, a każdy z członków dysponuje co najmniej dobrymi umiejętnościami wokalnymi. To, z czym promowało się Vromance, jest bardzo bliskie temu, czego słucham poza k-popem, więc od razu zapamiętałam tych panów w neonowych garniturach z teledysku – i mam nadzieję, że w przyszłości dalej będą podążać tą akustyczną, nowocześnie funkową ścieżką!

[GRAFIKA: kadr z MV Black Pink „Whistle” - https://www.youtube.com/watch?v=dISNgvVpWlo]
NOMINOWANI: WJSN | I.O.I | Black Pink

Prawda jest taka, że co roku wybieram w tej kategorii zespoły, które później mnie rozczarowują – WINGS po debiucie całkowicie zniknęły ze sceny, CLC zmieniły repertuar i z ciekawej, obiecującej grupy przekształciły się w coś zupełnie bezbarwnego i szablonowego. Z drugiej strony, pomijam tutaj grupy, które naprawdę mają szanse i później w zawrotnym tempie awansują na sam szczyt mojej piramidy sympatii… w tym roku nie popełnię tego błędu!
Black Pink nie zawiodły mnie ani przy debiucie, ani przy późniejszym powrocie – za każdym razem dziewczyny wychodziły na scenę z porządnym materiałem, który wpadał w ucho i idealnie wpasowywał się w obecne tendencje muzyczne. Ta grupa w szczególności zdobyła moje serce swoimi wolniejszymi kawałkami, które – pomimo mniejszej dynamiki i zdecydowanego odejścia od klubowego brzmienia – wciąż były interesujące i przyjemne, nawet przy dziesiątym czy piętnastym odtwarzaniu. 

[GRAFIKA: kadr z MV Agust D „Agust D” - https://www.youtube.com/watch?v=3Y_Eiyg4bfk]
NOMINOWANI: Ryeowook | #Gun | Agust D | Woohyun

Przez całe pierwsze półrocze czekałam na jakiegoś solistę, który wejdzie na scenę muzyczną z impetem godnym – co najmniej – Godzilli, która w jedną noc stawia na nogi całe Tokio. Jednocześnie przyznam, że moje relatywne wymagania nie były wysokie – tak naprawdę chciałam usłyszeć kogoś, kto nie pójdzie w ballady lub równie bezpieczne tematy.
W drugim półroczu dostałam natomiast debiut Sugi z BTS, który nie tylko sprostał moim nieśmiałym oczekiwaniom – dodatkowo spełnił też te nadzieje, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Jak? Do dzisiaj nie jestem zupełnie pewna. Co by jednak powiedzieć coś bardziej sensownego, a mniej intuicyjnego – uważam, że Suga pokazał wielką klasę i przedstawił publice świetny materiał, który w dodatku w większości osobiście przygotował. Tak naprawdę jego debiut broni się sam; trudno w zasadzie nie ulec wrażeniu, że ta muzyka wychodzi zarówno poza ramy k-popu, jak i hip-hopu.

[GRAFIKA: kadr z MV Jessiki „Fly” - https://www.youtube.com/watch?v=iZpq8FjJr2E]
NOMINOWANI: Jessica | Tiffany | Fei | Yezi | Cosmic Girl | Hyoyeon

W tym roku zadebiutowało wiele świetnych solistek – od samego stycznia aż do grudnia moja lista faworytek ciągle się zmieniała. Panie, które zdecydowały się na indywidualne chwycenie za mikrofon, zawiesiły poprzeczkę bardzo wysoko; każdy z wylistowanych przeze mnie debiutów był na swój sposób ciekawy i niebanalny.
To jednak Jessica wydaje mi się z perspektywy najlepszą z tegorocznych artystek solowych. Piosenki, które wydała, nie były być może szczególnie innowacyjne ani bogate w motywy zaczerpnięte z nie-popowych gatunków muzycznych – zdecydowanie nie. Pokusiłabym się w tym przypadku o stwierdzenie, że materiał tej solistki był solidnym, klasycznym popem o amerykańskim brzmieniu; i chyba właśnie to jest w nim najbardziej fascynujące. Tak naprawdę to nie są skomplikowane piosenki – wręcz przeciwnie. W ich prostocie tkwi jednak duża siła i tendencje do ponadczasowości; wystarczy spojrzeć chociażby na to, jakie utwory są w stanie przetrwać próbę czasu i być puszczane w radiach nawet po dwudziestu, trzydziestu latach… i wydaje mi się, że taki właśnie był debiut Jessiki. 

[GRAFIKA: kadr z MV EXO CBC „Hey Mama” - https://www.youtube.com/watch?v=AOzVyVv1HtQ]
NOMINOWANI: Nine Muses A | EXO CBX | NCT U

Z sub-unitami zawsze jest jeden problem. Są zazwyczaj jak próbki degustacyjne – występują w niewielkim ilościach i jeżeli stracimy je z wzroku na kilka sekund, tak naprawdę można śmiało powiedzieć, że już nigdy więcej ich nie zobaczymy. Wytwórnia SM Entertainment osiągnęła mistrzostwo w tej dziedzinie, więc każdy nowy sub-unit przez nich promowany przyjmuję z pewną dozą podejrzliwości. Jeżeli chodzi o EXO CBX... mam nadzieję, że kiedyś jeszcze spotkamy ich w takim składzie. Dwóch najlepszych wokalistów zespołu, równie utalentowany trzeci członek - i repertuar, który nie jest balladami? Nie pozostaje mi nic innego, niż być stuprocentowo na tak.

REGULARNA AKTYWNOŚĆ

[GRAFIKA: kadr z MV VIXX „Fantasy” - https://www.youtube.com/watch?v=IuaRdAozUI0]
NOMINOWANI: Winner | EXO | VIXX | SHINee | BIGBANG

Od zawsze mam maleńką (eufemizm zamierzony) słabość do VIXX – i w tym roku czułam się po prostu pozytywnie przytłoczona materiałem, który ten zespół wydał. Zarówno pod względem jakości, jak i estetyki i brzmienia, są to dobre piosenki i niezłe albumy – a przede wszystkim, bardzo konsekwentne. To jedna z grup, w przypadku której wyraźnie widać drogę, jaką przeszli poszczególni jej członkowie; ich indywidualny rozwój jest zwyczajnie niesamowity. Przekłada się to też, oczywiście, na aktywność zespoloną, która nie pozwala przejść obok siebie obojętnie. Uwielbiam ich za wykorzystywanie nieoczywistych inspiracji (np. organów w podkładzie instrumentalnym), świetne, pełne klasy odnajdywanie się w tych bardziej popularnych motywach (np. stylistyce lat osiemdziesiątych), za to, że z płyty na płytę słuchanie Raviego dostarcza mi coraz mniej nerwowego zerkania na boki… panowie z VIXX po prostu zasłużyli na to, żeby ich docenić.

[GRAFIKA: kadr z MV G-Friend „Navillera” - https://www.youtube.com/watch?v=Se8bbsUFjC8]
NOMINOWANI: MAMAMOO | LADIES’ CODE | G-Friend | Wonder Girls

Jeżeli chodzi o fakty i totalny obiektywizm, G-Friend nie jest zespołem, który rzuca na kolana i wciska w fotel. W przypadku tej grupy nie usłyszymy ani elektronicznych kawałków, ani zbyt dużej ilości syntetycznych dźwięków, a ich piosenki zdecydowanie nie należą do tych, które mogłyby podbić szturmem dowolne klubowe parkiety. I… co z tego?
Uwielbiam G-Friend. Ten zespół jest dla mnie trochę jak SNSD z momentu samego debiutu, zamrożony gdzieś pomiędzy lekkim, akustycznym popem i mocnym podkładem instrumentalnym (zahaczającym nawet o inspiracje rockowe). Jednocześnie ich piosenki wydają mi się wyjątkowo odświeżające w porównaniu z całą resztą sceny muzycznej; mimo tego, retro to śliski temat, na którym wyłożyło się już wiele zespołów. Dziewczyny z G-Friend wnoszą jednak niesamowitą jakość do tego konceptu i w dodatku brzmią w tym wszystkim bardzo naturalnie. 

[GRAFIKA: kadr z MV Jonghyuna „She Is” - https://www.youtube.com/watch?v=jmNhfjzmMrU]
NOMINOWANI: Taemin | Jonghyun | Junsu

O tym, jak bardzo muzyka, którą tworzy Jonghyun jest mi osobiście bliska brzmieniowo, wspominałam już zapewne nie raz przy licznych okazjach. Na tym etapie mogłabym go już zaliczyć do grona artystów, po których nie spodziewam się rozczarowań – i na razie nic nie stoi mi na przeszkodzie, aby to zrobić. W tym roku główny wokalista SHINee kolejny raz pokazał się na scenie z oryginalnym, świeżym materiałem i niebanalnym konceptem. R&B i neo soulowe brzmienia? Tak, poproszę, w każdym ilościach. A gdy do tego wszystkiego dosypiemy jeszcze szczyptę nienagannego wokalu i ogromnego dystansu, jaki Jonghyun wydaje się mieć do siebie, otrzymamy naprawdę wybuchową mieszankę. 

[GRAFIKA: kadr z MV Lee Hi „Breathe” - https://www.youtube.com/watch?v=5iSlfF8TQ9k]
NOMINOWANI: Amber | Taeyeon | Lee Hi | Ga-In

Lee Hi wróciła na scenę po trzech latach – i w dodatku udało jej się zrobić to z klasą, w dobrym stylu, z porządnym repertuarem. Przy tym powrocie pracowało mnóstwo znanych i cenionych w świecie koreańskiej muzyki kompozytorów i twórców, nie tylko tych związanych z YG Entertaniment. Dało to efekty w postaci świetnego albumu i piosenek promujących, które nie pozwalają o sobie zapomnieć – a to wszystko oprawione jest pięknym, charakterystycznym głosem Lee Hi, stworzonym do tego, żeby płynąć pod prąd w głównym nurcie k-popu. Szczególnie często wracam do jazzowych kawałków z albumu „Seoulite” – a już definitywnie zbyt wiele razy wciskałam REPLAY, kiedy na wyświetlaczu pojawiał się tytuł „Hold My Hand”. 

[GRAFIKA: kadr z MV BASTARZ „Make It Rain” - https://www.youtube.com/watch?v=WXYQ1oxalEc]
NOMINOWANI: BASTARZ

Dlaczego BASTARZ – pomimo, iż nie mieli w tym roku żadnej konkurencji w kategorii sub-unitów – nadal dostają ode mnie medal dzielnych skautów? Cóż. Głównie dlatego, że na niego zasłużyli. Kolejny raz prezentują nam kawał dobrej muzyki wysokiej jakości, która jest na dodatek komplementarna z ich debiutanckimi brzmieniami. Zdecydowanie nie mam nic przeciwko temu repertuarowi, jak i samej podgrupie – biorę ich ze wszystkim, łącznie z teledyskami przepuszczonymi przez zabójczą ilość filtrów wyostrzających i cudownie chaotycznego montażu.

[GRAFIKA: kadr z MV Lucky J „No Love” - https://www.youtube.com/watch?v=LHwRNuNPvDc]
NOMINOWANI: Lucky J | AKMU

W tym, co obecnie robi ze sobą Lucky J, podoba mi się absolutnie wszystko – zarówno brzmienia, jak i kwestie estetyczne, a także sam charakter grupy. W przemyśle k-popowym, który nastawiony jest na młodych ludzi (zarówno od strony eksploatującej, jak i tej eksploatowanej) dojrzalsze, ale nie debiutujące w pierwszej lub drugiej generacji zespoły to rzadkość; to taki kolorowy, egzotyczny ptak, który po prostu się wyróżnia. Być może - obiektywnie rzecz biorąc - nie jest to zespół szczególnie oryginalny ale przesadnie odkrywczy, ale grupy mieszane to wciąż swojego rodzaju nisza artystyczna w k-popie... a to z marszu gwarantuje poczucie "nowości". 

MUZYKA

[GRAFIKA: kadr z MV Wonder Girls „Why So Lonely” - https://www.youtube.com/watch?v=PYGODWJgR-c]
NOMINOWANI: Lucky J – No Love | Ladies’ Code – Galaxy | Block B – Toy | Wonder Girls – Why So Lonely | G-Friend – Navillera | MONSTA X – All In | BTS – Save Me

Kocham retro – ale tylko wtedy, kiedy nie jest nachalne i kiczowate. Dlatego też naturalną siłą rzeczy z zaangażowaniem śledzę muzyczne poczynania pań z Wonder Girls, które od jakiegoś czasu wykorzystują ten koncept z taką wprawą, że trudno mi sobie wyobrazić jakąkolwiek grupę mogącą zdetronizować je na tym polu. Piosenka „Why So Lonely” od pierwszych sekund wzbudziła moje zainteresowanie, a później było już tylko lepiej. Wyraźne gitarowe brzmienia, mocna perkusja – nawet sam podkład jest intrygujący, a w połączeniu z rytmiczną melodią i lekkimi wokalami całość robi naprawdę duże wrażenie. To piosenka, która kojarzy mi się z latem i naprawdę potrafi biegać po głowie przez kilka dni. 

[GRAFIKA: kadr z MV BTS „Blood, Sweat & Tears” - https://www.youtube.com/watch?v=hmE9f-TEutc]
NOMINOWANI: Lee Hi – Seoulite | G-Friend – LOL | BTS – Wings | EXO – EX’ACT / LOTTO

BTS to niezwykły zespół w k-popie, a dowodów na to mogłabym podać naprawdę mnóstwo – jednym z nich jest zaskakująca spójność muzyczna. Każdy kolejny album tej grupy jest utrzymany w podobnej stylistyce, ale nie znaczy to, że są one nudne lub powtarzalne; chodzi bardziej o to, że już po kilku sekundach można poczuć, jaką nazwą sygnowany jest krążek. Z  Wings nie jest inaczej. To kolejny bardzo dobry pełny album BTS, pełen perełek i zapełniony w całości porządną muzyką, bez wypełniaczy odśpiewanych na pół gwizdka, mających jedynie dopchnąć płytę do wymaganej długości. Widać tu również wpływy wielu rozmaitych gatunków - np. funku - co sprawia, że całość brzmi niebanalnie i naprawdę zapada w pamięć. 

[GRAFIKA: kadr z MV Ga-In „Carnival (The Last Day)” - https://www.youtube.com/watch?v=SXHJQ7CYqQM]
NOMINOWANI: Yezi – Foreshight Dream | Ladies’ Code – Mystery | Ga-In – End Again

„End Again” to jeden z tych mini-albumów, które w całości odsłuchuje się w ułamku sekundy – jest spójny, dobrze złożony konstrukcyjnie, a poszczególne pozycje na liście odtwarzania przechodzą w siebie dość płynnie, bez cięć ani gwałtownych przeskoków. Żeby jednak w pełni docenić tę płytę, wydaje mi się, że trzeba przyjrzeć się każdej z piosenek z osobna – bo dopiero wtedy dokładnie widać (czy może, gwoli ścisłości, słychać), jak kompletne i przemyślane są jako całość. Ga-In dobrze brzmi w tych nieoczywistych balladach i akustycznych kawałkach – oczywiście, nadal inkorporowane jest tutaj tango (np. w piosence „Secret”), co niezmiennie mnie cieszy; k-pop tak rzadko zapuszcza się w te rejony, a szkoda..

[GRAFIKA: kadr z MV Winner „Baby Baby” - https://www.youtube.com/watch?v=jBBy2p5EQhs]
NOMINOWANI: Winner – Pricked | EXO – Can’t Bring Me Down | G-Friend – Distance | Ga-In – Carrie | BTS – Intro: Boy Meets Evil

Patrząc na zestaw piosenek, które wybrałam do nominacji, odnoszę wrażenie, że jest dość eklektyczny – można by pomyśleć, że w moim wieku gust muzyczny już nieco się normuje i stara się nie uciekać w niepotrzebny chaos. Cóż. „Można by” to chyba fraza klucz.
„Pricked” chodzi mi po głowie od pierwszego odsłuchania – czyli już od stycznia – i od tej pory często wracam do tej piosenki. Lubię jej powolną melodię, łagodne wokale i dyskretnie wzrastające napięcie; chociaż jest to bezsprzecznie ballada, z pewnością nie nazwałabym jej w żadnym stopniu nudną. Co więcej, tekst do tego utworu napisał Mino – brał również udział w komponowaniu samej piosenki. Daje mi to nieśmiałą nadzieję na więcej tego rodzaju materiału w przyszłości, choć, niestety, raczej nie usłyszymy już w tym głosu Taehyuna. Szkoda – jeżeli chodzi o moje zdanie, ich duet brzmiał niesamowicie. 

MV

[GRAFIKA: kadr z MV G-Friend „Navillera” - https://www.youtube.com/watch?v=Se8bbsUFjC8]
NOMINOWANI: Lee Hi – Hold My Hand | AKMU – How People Move | Block B – Toy | Tiffany – Heartbreak Hotel | Melody Day – Color | G-Friend – Navillera | SHINee – Tell Me What To Do

Jeżeli myśląc o 2015 roku mam przed oczami „View” SHINee, a cofając się jeszcze bardziej – aż do 2014 – widzę „Jackpot” Block B, tak mijający właśnie i nieodwołalnie rok będzie mi się kojarzył z wyróżnionym powyżej teledyskiem G-Friend.
„Navillera” jest utrzymana w klimatach późnych lat dziewięćdziesiątych, a więc mowa tu już o stylistyce retro – jednak zupełnie nienachlanej i dobrze wyważonej. Ten klip jest, po pierwsze, bardzo estetyczny i przepięknie nienasycony kolorystycznie – a po drugie, niemal niepokojąco nostalgiczny. Wykorzystanie ujęć stylizowanych na amatorskie i dość wiekowe jest zabiegiem, który chyba nigdy mi się nie znudzi; tutaj w dodatku jest on rozegrany wyjątkowo zgrabnie. Lubię też specyficzny klimat, którym całość jest przesiąknięta! Co więcej… cóż. Sama pamiętam czasy, kiedy moja podstawówka wyglądała mniej-więcej właśnie tak, jak scenografia z tego teledysku…

[GRAFIKA: kadr z MV Hyorin „One Step” - https://www.youtube.com/watch?v=Dqums9eXYVQ]
NOMINOWANI: Winner – Sentimental | Jonghyun – She Is | Wonder Girls – Why So Lonely | Ga-In – Carnival | Hyorin – One Step | Big Bang – Last Dance

Hyorin i jej klip do piosenki „One Step” skradli moje serce tak doszczętnie, że już nawet nie myślę o tym, żeby zabierać je sobie z powrotem. Począwszy od kolorystyki, poprzez oświetlenie i scenografię, aż do samych ujęć, jestem tym teledyskiem absolutne zauroczona.
Całość w większości stylizowana jest bardzo wyraźnie na amatorski montaż filmowy, zrealizowany w dodatku z użyciem technik i efektów sprzed dziesięciu, dwudziestu lat. Tworzy to niesamowity i lekko tajemniczy klimat – momentami nawet psychodeliczny, ale w wyjątkowo łagodnym, subtelnym ujęciu. Również wykorzystanie światła w scenografii zasługuje, moim zdaniem, na uwagę; dzięki niemu stworzone zostały magiczne, mocno rozświetlone (niemal błyszczące) kadry, ale także te, w których dużą rolę odgrywa cień. Jeżeli chodzi o mnie, jestem definitywnie na tak!

[GRAFIKA: kadr z MV MONSTA X „All In” - https://www.youtube.com/watch?v=wNxPGbk-gwA]
NOMINOWANI: AKMU – Re-Bye | EXO – Monster / Lucky Ones | MONSTA X – All In | Vixx – Fantasy

W tym roku postawiłam na coś, co jest mi osobiście bardzo bliskie estetycznie – czyli przede wszystkim na te teledyski, w których fabuła jest jedynie nakreślona i niemalże nietknięta rysem linearnym. Lubię klipy, w których opowiedziana historia jest bardziej intuicyjna i niedomknięta; zawsze wydają mi się bogatsze artystycznie (nawet, jeżeli gdzieś z tyłu głowy mam świadomość, że to być może tylko iluzja, a scenarzyści tak naprawdę nie mieli żadnej spójnej koncepcji, o którą ich podejrzewam).
Dlatego też – „All In”. To zapewne dość kontrowersyjny wybór, ale już spieszę z wyjaśnieniami; jestem pod ogromnym wrażeniem klimatu, jaki został zbudowany w tym teledysku. Motyw przyjaciół, którzy wikłają się w etycznie wątpliwe sytuacje nie jest szczególnie odkrywczy – ale z drugiej strony, czy coś jeszcze może być dziś zaskakujące? Buntownicy, kwiaty, wcześniej wspomniana przyjaźń, delikatne nawiązania paranormalne – okej. Kupuję to. Dodatkowym plusem jest też przepiękna oprawa wizualna (choć przyznam, że w niektórych momentach taktownie przymykałam oczy na efekty specjalne).

[GRAFIKA: kadr z MV Fei „Fantasy” - https://www.youtube.com/watch?v=GEF1Ah8QaXw]
NOMINOWANI: BTS – Save Me | Fei – Fantasy | Sonamoo – I Like You Too Much

Kolejny raz czuję się w obowiązku przypomnieć, że znam się na tańcu tylko odrobinę lepiej, niż na astrofizyce (to wciąż niezbyt imponująca wiedza, jeżeli chodzi o ścisłość).  Niemniej, utrzymuję tę kategorię przy życiu z bardzo ważnego powodu – k-popu nie można oceniać w oderwaniu od aspektów scenicznych, a jednym z nich jest bez wątpienia choreografia. Taniec nie jest łatwą sztuką; wymaga godzin, a nawet lat treningów, oczekuje wyrzeczeń i dyscypliny – i czasami łatwo o tym zapomnieć podczas tych trzech, czterech minut, w czasie których nasi ulubieni idole prezentują nam swój najnowszy repertuar.
Wybrałam Fei i jej układ do „Fantasy”, który od pierwszego wejrzenia zapadł mi w pamięć. Jest dość gimnastyczny, ale zarazem również popowy i idealnie wpasowany w rytm samej piosenki. Przyznam jednak, że oglądając sam teledysk, nie byłam stuprocentowo przekonana co do tej choreografii – występy na żywo rozwiały jednak moje wątpliwości. Wykorzystanie hula-hop było świetnym pomysłem, a całość wygląda naprawdę imponująco. 

PORAŻKI

[GRAFIKA: kadr z MV CocoSori „Dark Circle - https://www.youtube.com/watch?v=X4SGYjRPx1g]
NOMINOWANI: Ravi | IMFACT | CocoSori

O Ravim nie chcę pisać wiele dla własnego zdrowia psychicznego – IMFACT miał jeden z najbardziej nijakich debiutów, jaki pamiętam w ogóle – natomiast CocoSori… z tym zespołem sprawa wygląda zupełnie inaczej. Bardziej lateksowo. I, w pewnym sensie, również bardziej kolorowo, chociaż w tym przypadku nie jest to pozytywne określenie.
Wyobraźcie sobie teraz Orange Caramel. Osobiście uwielbiam ten sub-unit; jest zabawny i ciekawy, a ich koncepty zawsze są zaskakujące, nawet, jeśli szalenie ekscentryczne. Coś takiego mogło spodobać się raz – jako coś nowego, inną odsłonę zespołu, który słynie ze zgoła innego repertuaru. Wytwórnia CocoSori pomyślała jednak, że jest to teren wart dalszej eksploatacji. Co z tego wyszło? Niestety, wielki kicz, za którym nie stoi nic więcej. 
Sama muzyka tego zespołu brzmi jak połączenie piosenek Orange Caramel z najbardziej cukierkowym j-popem, którego nie chcielibyście pokazywać swoim znajomym nawet w ramach żartu. Koncept również zmierza w tym kierunku – z uwzględnieniem nadprogramowej ilości niezbyt udanych efektów specjalnych i kiczu. I... to w zasadzie tyle - nie widzę tutaj wiele więcej.

[GRAFIKA: kadr z MV MAP6 „Swagger Time” - https://www.youtube.com/watch?v=uxKzhUisHWQ]
NOMINOWANI: Stellar | Tahiti | MAP6

To nie tak, że mam coś przeciwko średnim i zwyczajnie słabym zespołom – tak naprawdę każdy z tych młodych ludzi ma za sobą długi i karkołomny trening, a wyjście na scenę kosztowało ich zbyt wiele wysiłku, żebym mogła to po prostu wyśmiać. Dlatego też sekcja porażek zawsze mnie stresuje – chociaż wiem jednocześnie, że przecież moja opinia ma siłę przebicia równą szansom typowej świnki morskiej na zostanie gwiazdą estrady.
MAP6 to zespół, który ma pecha – i jest to poziom przekraczający wszelkie skale niefartu, przy którym niejaki Hiob wydaje się być ulubieńcem pani Fortuny. Dla tych, którzy pierwszy raz spotykają się z tą grupą, śpieszę z wyjaśnieniami: jest ona złożona z chłopaków występujących kiedyś pod nazwą A-Prince. Tamten zespół rozpadł się (bez echa i większych jęków zawodu ze strony publiki) po serii nietrafionych powrotów – a teraz jego członkowie znów wpadli w generyczny, niczym niewyróżniający się repertuar. Trochę szkoda, bo to pokazuje, jak często kończą się marzenia o wielkiej sławie; nagle okazuje się, że wszystko spełza na wysiłkach, z których finalnie niewiele wynika.

[GRAFIKA: kadr z MV B2ST „Ribbon” - https://www.youtube.com/watch?v=QQXsknBbcG0]
NOMINOWANI: Jimin | B2ST | ANDA | CLC

B2ST od pewnego czasu balansują na cienkiej granicy popularności – kiedyś byli jednym z tych zespołów, które definiują k-pop. Czym są teraz? Wydaje mi się, że grupą przywiązaną do powoli wyczerpującej się wytwórni, zaplątaną w coraz gorszy repertuar i absurdalnie niedbałą promocję. 
W tym roku B2ST już nawet nie wzbudzało u mnie żadnych emocji – ich powroty przyjmowałam obojętnie, a nowe piosenki wylatywały z mojej głowy z prędkością światła. Nie potrafiłabym zanucić ani jednego z ich dwóch tegorocznych  promujących kawałków (co być może nie jest złą sprawą, skoro śpiewanie nie jest moją mocną stroną – ani nawet jakąkolwiek stroną), nie mówiąc już o przypomnieniu sobie, jak wyglądały teledyski do nich. Chciałabym wierzyć, że to tylko stan przejściowy; niestety, patrząc na ostatnie poczynania Cube Entertainemnt, trudno mi w tym wytrwać. 


A Wy co sądzicie o mijającym roku? Jak, waszym zdaniem, wyglądał dla k-popu?

Obserwatorzy